Pejzaż z Aniołem – Magdalena Kordel

W ramach powolnego nastrajania się na zbliżający się najpiękniejszy okres w roku, czyli okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku zabrałam się za lekturę najnowszej powieści Magdaleny Kordel Pejzaż z Aniołem. I to był strzał w dziesiątkę. W książce „magia świąt” działa i dzieją się cuda bożonarodzeniowe i oczywiście łzy zarówno ze smutku, jak i radości się mogą polać w trakcie czytania. Poza tym autorka wróciła do Malowniczego i to jest dla mnie ogromny plus tej powieści. Znam tam niemal wszystkich z poprzednich powieści, lubię tam wracać razem z autorką, z jej nowymi bohaterami i śledzić co się dzieje w niedużej miejscowości pośród gór, gdzie wszyscy dobrze się znają, gdzie dużo o sobie wiedzą, a jednak każdy ma swoją tajemnicę, gdzie wzajemnie sobie pomagają i potrafią sprawiać sobie drobne radości. Ale, ale!!! Zanim dotrzemy do Malowniczego poznajemy główną bohaterkę – Adę. Dla niej okres zbliżających się Świąt do trauma, czas, o którym chciałaby zapomnieć, że istnieje. Jest w niej ciągle mała dziewczynka, która po śmierci taty już nie miała poczucia radości ze świąt, a wręcz poczucie odrzucenia i braku miłości. Matka w poszukiwaniu kolejnej miłości zostawiała dziecko samo na święta z prezentami w szafie i śledziami w lodówce. Ada chce uciec od tych wspomnień i uczuć, a jednocześnie jest tak bardzo spragniona miłości, dziecięcej radości z ubierania choinki itp. Z rozpaczy pije wino w parku w towarzystwie bałwana, ale wtedy spotyka starszego pana, powstańca warszawskiego, który radzi jej aby na te smutki znalazła sposób i wyjechała w góry, bo tam jest pięknie zimą. I Ada jedzie, jedzie do Malowniczego do znajomej ze studiów. A tutaj wpada w sam środek świątecznych przygotowań, bo u Madelaine nie może być inaczej. A co z tego wszystkiego wyniknie…..